Cześć. Jestem Schizofreniusz i prowadzę tego bloga! A raczej powinienem powiedzieć czy napisać, że prowadzić zamierzam. Ponieważ jest to mój pierwszy wpis, muszę Ci wyjaśnić rzeczy kilka.

Na wstępie dziękuję Ci za to, że to czytasz. Oznacza to, że nie piszę tego na-darmo.

Chciałbym, żebyś już na początku wiedział, że ten blog jest taką zbieraniną moich słów, takim notatnikiem schizoftrenika, dziennikiem przemyśleń osoby z diagnozą psychiatryczną. A jaka to diagnoza? Już tłumaczę.

Jest ich kilka zaczynając od padaczki i autyzmu a kończąc ostatecznie na uszkodzeniu centralnego ośrodka nerwowego. Uszkodzenie CUN, uszkodzenie OUN. Uszkodzenie Centralnego Układu Nerwowego łamane przez Uszkodzenie Ośrodkowego Układu Nerwowego.

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś bądź zastanawiałaś się nad tym, jak funkcjonuje psychika osoby chorej na schizofrenię, bądź takiej osoby, która ma uszkodzony mózg, oto jestem. Mam nadzieję, że z moich tekstów coś wywnioskujesz. Dojdziesz do jakichś wniosków i będziesz szukać dalej i pogłębiać swoją wiedzę na temat neurologii, psychiatrii czy psychologii.

Wracając do mojej diagnozy. Oto ona (mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem): schizofrenia paranoidalna, padaczka, encefalopatia, uszkodzenie centralnego ośrodkowego układu nerwowego.

Nie myśl tylko proszę, że jestem dumny ze swoich chorób. Wolałbym oczywiście być zdrowy. Ale jak już jestem chory, to przy okazji zdam relację, jak mi się choruje 🙂

schiz

Jeśli chodzi o bloga, to próbowałem stworzyć już kilka blogów, jednakże żaden tak naprawdę nie był dla mnie ideałem. Chciałem pisać na tematy, albo na których totalnie się nie znam i chciałem pisać, jak je poznaje…. albo na tematy…. w sumie to sam nie wiem. Po prostu wydawały mi się ciekawe i dające dobry potencjał wzrostu w wielu kwestiach. Ale tak najbardziej, to pragnąłem przekazać światu, jakąś cząstkę siebie. Więc w ostateczności, jeśli chcę dać czytelnikom siebie, napiszę o sobie.

Bo tak sobie myślę, że skoro ludzie chorują na dużo bardziej popularne choroby i inni się tym interesują, to może też się interesują co niektórzy chorobami rzadszymi. Do takich bez wątpienia zalicza się ta moja schizofrenia. To choroba cywilizacyjna, ale wiedza o niej może się okazać ciekawa. Nie zamierzam bynajmniej pisać o niej z punktu widzenia naukowego. Chcę pisać z punktu widzenia swojego, czyli osoby na nią chorej ale jak na razie nie w pełni z nią pogodzonej.

Piszę też po to, aby mi ulżyło. Zrobiło się łatwiej na sercu oraz w myślach i aby usypiać w spokojny sposób.

Jak już wspomniałem, miałem kiedyś bloga. Może nie był popularny, ale jedno co mnie w nim najbardziej drażniło to, że był poświęcony tematowi o którym blogów było i jest mnóstwo. A ja nie chcę pisać, tego co wszyscy. Nie chcę być taki jak wszyscy. Chcę być sobą i dać światu to, co we mnie najwspanialsze, a jednocześnie najbardziej bolesne. Chcę dać ludziom chociaż cząstkę siebie. Jeśli mogę, to tak zrobię. Nie wszystkim to się musi podobać, ale część z Państwa z pewnością może być tym zainteresowana.

Jeśli miałbym określić kategorię tego bloga, według kategorii na jakie dzieli się powieści, byłaby to bez wątpienia powieść obyczajowa z elementami medycyny. Albo dziennik schizofrenika z powyrywanymi niektórymi, zapewne ze starości zżółkniętymi kartkami.

strash

Kiedyś mój pierwszy blog, nie był ideałem dla moich czytelników, których wielu nie było. Nie był również ideałem dla mnie, strasznie się męczyłem gdy go pisałem. Teraz jest inaczej. To co piszę, jest dla mnie naturalne, bo już to przerabiałem. W myślach, w głowie, w sercu i umyśle.

Lubię myśleć o tym, czym jest dusza albo umysł. Lubię czytać historie, które dotykają ludzi. Ogólnie lubię literaturę, która daje do myślenia. Na regale mam półkę i właśnie zacząłem czytać starą książkę, która wpadła mi do rąk zupełnie przez przypadek. Szczerze mówiąc, to nigdy nie myślałem, że zainteresuje mnie książka napisana przed trzydziestoma laty. Ale ta historia podobna jest do tej, jaką sam przeżyłem. I dlatego mi się podoba. I dlatego też o tym piszę.

Książka ma tytuł: “każdy jest inny” i opowiada o historii osoby która trafiła do szpitala psychiatrycznego. A właściwie to kliniki. Ale cóż to za czart. Jedno to. Wsio ryba. I tam i tu są osoby cierpiące na umyśle i osoby, których zadaniem jest wyleczyć je albo podleczyć. Swoją drogą zachęcam do lektury. Książka ta być może nie jest i nigdy nie była bestsellerem ale jest bardzo ciekawa. Jak dla mnie, poziom bardzo wysoki. I czyta się ją łatwo.

Wracając do bloga, na którym obecnie się znajdujesz. Postanowiłem, że będzie inaczej niż z poprzednimi. Zupełnie inaczej. Postanowiłem bowiem stworzyć coś, co noszę od dawna w swym schorowanym sercu. Chodzi mi o to, że miałem ochotę stworzyć książkę o życiu w cierpieniu, gdzie każda, nawet najmniejsza chwila odwagi i męstwa, przyjaźni serca i umysłu będzie utrapieniem dla życia na pograniczu kiczu wciąż rozpatrywanego na nowo. Dzień w dzień, sekunda po sekundzie.

cierpienie

Nawet najmniejsza cząstka mnie nie ocaliła się przed cierpieniem tak wielkim, że świat obdarować to mało. Nie chcę mówić, że cierpienie swe chcę przekazać światu. Wręcz odwrotnie. Chciałbym pokazać, jak takiego cierpienia uniknąć. Bo problemem największym nie jest choroba psychiczna, ale powody które do niej doprowadziły.

Chcę po prostu dojść do sytuacji, kiedy sam przed sobą będę mógł śmiało i otwarcie stwierdzić, że zrobiłem wszystko co mogłem, aby dusza ma w błogości wiecznej była. Bynajmniej chwilowo, wciąż nieustannie a po odejściu mym na wieki. Na zawsze.

Jeśli  słowo błogość oznacza dopalacze czy narkotyki, zamilcz umyśle mój natychmiast i przestań to pisać. Ja chcę być szczęśliwy na trzeźwo. Bo narkotyki niszczą życie, ludzi, ciała i umysły. Wiem, wiem: poyebany jestem, jak zapewne część z osób pomyśleć może i ma pewna część umysłu również, ale szczerze to wiem, bo znam mnóstwo ludzi którym narkotyki zniszczyły życie, alkohol rozbił rodziny a dopalacze ich po prostu wypaliły. Można by stwierdzić, że ich znałem a nie znam, bowiem to jest różnica, gdyż duża część z nich do dnia dzisiejszego po prostu nie dożyła.

Sam paliłem THC, ćpałem dopalacze, piłem wódę z meliny i się upijałem zwykłym piwem. I dlatego to wiem. Życie nie jest warte tego, by je zamykać w kabinie szczęścia sponsorowanego.

Przeżyłem swoje i zawsze pięć czy dziesięć razy zastanowić się muszę, czy TAK czy NIE. TAK dla alkoholu, narkotyków i haszkoszyków? Stanowcze i zdecydowane NIE. Jestem Schizofreniusz! I swoje wiem.

Nie obrażę się, jeśli ktoś mi powie “Panie schizo”. Ale jeśli ktoś mi tak powie, mogę pomyśleć, że próbuje mnie zaczepić lub dokuczyć, bowiem imię swoje mam. Na imię mi Kacper. I swoje wiem. Tego, jak bardzo poyebany jestem uświadamiać też mi nikt nie musi. Ale większość rzeczy, które tutaj piszę, piszę na poważnie. W sposób, w jaki najlepiej mi się to wyraża.

Lubię też Magika oraz utwór jestem bogiem. Bogiem nie jestem, ale proszę na to spojrzeć nieco szerzej. Bo jeśli Bóg jest wszędzie i wszystkim to…. ?

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=u3HeJFr01T0&w=560&h=315]

Mógłbym w tym miejscu walnąć suchara i napisać, że to już wszystko co mam do przekazania. Ale najważniejszego jeszcze nie przekazałem.

Najważniejsze, by me chore myśli na zewnątrz w jakiś sposób wydostać się mogły. Wiem, wiem. Dla niektórych to mało. Ale ja jestem Schizofreniusz! I jeśli stwierdzisz Pan, żem dziad. To w sumie racja po Pańskiej będzie stronie, bo opinie każdy może mieć własne. Sami Państwo wiedzą jak to jest.

Po tym lamencie umysłu mego, bełkocie wręcz sfatygowanego w sumie młodzieńca czas na faktów kilka kolejnych. Zaznaczam, że fakty te są autentyczne. Po pierwsze, to jeśli komukolwiek, jakkolwiek, w czymkolwiek zdanie moje pomoże, to już teraz jestem wdzięczny. Bo nie piszę tego w sumie tylko i wyłącznie dla siebie. Chciałbym może komuś pomóc, dać promyk nadziei jeśli światło nocy całkiem w sercu zgasło. Powiedzieć: “będzie dobrze” w ten sposób, aby dobrze rzeczywiście się stało. Poprzez wiarę niesioną w słońcu. No może nie takim Afrykańskim, ale Polskim, zwyczajnym słoneczkiem.

Po drugie. Jeśli coś Ci się nie podoba, oczywiście szanuję i jest OKEJ. Jeśli nie jest, możesz mi to oczywiście prosto w twarz powiedzieć, albo w komentarzu. Jak wolisz. Proszę Ciebie tylko o uszanowanie innych. Może i masz 16 lat ale ja jak tyle miałem, to kra… zresztą, o tym przy okazji opowiem, a mam nadzieję, że okazji tych wiele jeszcze będzie.

Po trzecie. Jestem chory psychicznie i lubię aby otoczenie zwracało na mnie uwagę, żeby mnie podziwiało, zadziwiało się tym co tworzę… Swoją drogą, w specyfikacji jednej z chorób psychicznych jest napisane, że choroba ta cechuje się tym, iż osoba na nią cierpiąca chce być w punkcie zainteresowania. Miałem w tym miejscu napisać: “dlaczego” ale w międzyczasie sam sobie to uświadomiłem. Wynika to z tego, że osoba ta w punkcie uwagi chce być ZA WSZELKĄ CENĘ. Ja nie chcę. Więc to u mnie raczej nie objaw choroby.

Ale jakby tak psychiatra pododawał te połówki do siebie, mogłaby dla niego wyjść całość. I chyba taki matematyk psychiatra mi się trafił, bo z tego coś ujął, do czegoś coś dodał i wyszła mu moja choroba: schizofrenia paranoidalna. No i mózg mam też uszkodzony jak mówiłem. Więc w sumie chory jestem, chociaż często niegdyś twierdziłem, że nie ma takiej opcji, iż cierpiałbym na chorobę psychiczną. Słowo cierpiał jest tutaj kluczem: bowiem cierpię ja a w ślad za mną to co we mnie najważniejsze: umysł, serce, dusza i nieco mniej ciało.

No i miał być punkt trzeci a wyszło trele-morele. To może ja go podsumuję, ponieważ szczerze raczej z nikim rozmawiać w pełni nie mogę. Nawet psychiatrze wszystkiego nie powiem, chociaż ufam mu w 95%. Punkt trzeci to postrzeganie tego bloga przez czytelnika. To jest mój blog, więc uszanuj trzy zasady: nie krytykuj, nie potępiaj i nie oceniaj. Po prostu posłuchaj, przeczytaj, zobacz. I tak zrobisz co chcieć będziesz, ale komentarzy jeśli się pojawią, nie opublikuję ze słowem kurwa w każdym zdaniu. Dotyczy to również słów: huj, pedał, cwel, konfident, frajer, pederasta. Tych słów tutaj nie nadużywamy. Nie mówię wcale: nie używamy. Ale nie NAD używamy.

Po czwarte. Teksty tutaj będą się pojawiać regularnie. Mniej więcej z taką regularnością jak sraczka w klozecie. Słowa sraczka również tutaj nie nadużywamy. Jeśli coś się w tej materii zmieni, zobaczysz to na blogu.

Po piąte: nie jestem ksenofobem ani ANTY. No chyba że antysemitą, ale nim też nie jestem.

Po szóste. Lubię ludzi.

Po siódme. Lubie siebie.

Po ósme. Jeśli jesteś psychiatrą, to dzień dobry. Jestem zaburzony. Ale to z pewnością już Pan doktor zauważył. I to zdrowo – pomyślał.

Po 9-te. Swoje przeżyłem i chcę o tym opowiedzieć. Postaram się, aby wszystko było jasne i proste w zrozumieniu i odbiorze. Ale za siebie nie ręczę. Nie jestem Brzechwą, ani Tuwimem, żeby pisać tak, aby nawet dziecko zrozumiało sens mojej wypowiedzi. Jestem Schizofreniusz i nic tego nie zmieni!

10. “brak”

I tyle jak na pierwszy post na moim blogu starczy. Punktów jest dziesięć, jak przykazań w dekalogu. I to nie jest przypadek. Życzyłbym sobie bowiem, żebyś tak samo moich reguł TUTAJ na blogu przestrzegał, tak jak katolicy przestrzegają swoich 10 przykazań. Cóż. Jeśli coś spieprzysz, trudno. Nic się nie stało. Ale mam nadzieję, że zasady te są na tyle proste i zrozumiałe, że nikt nie będzie miał z nimi żadnego problemu. Okej?