Schizofreniusz to mój pseudonim, którym będę posługiwał się tutaj na blogu oraz we wszystkich swoich wypowiedziach. Wynika z tego jasno, że schizofreniusz to JA, wielkie JA. Ale dlaczego akurat schizofreniusz?

Odpowiedź na to pytanie może się wydawać być prosta, ale wcale taka być nie musi. Po pierwsze, jestem schizofrenikiem, a po drugie mam na głowie mnóstwo różnych spraw…. Tych myślowych. Muszę chyba zacząć czytać dużo więcej literatury, bo inaczej mój mózg się spali szybciej, niż mogłoby mi się to wydawać.  Życie jest fajne, ale nie zawsze tak myślałem i twierdziłem.

Z dwóch powodów.

Po pierwsze pełna nazwa jednej z chorób na które cierpię, zaczyna się od SCHIZO a kończy na FRENIA. Więc łatwo skojarzyć mój pseudonim z pełną nazwą mojej choroby. Bo przecież wiadomo, że Schizofreniusz, to nie moje imię ani nazwisko, a właśnie pseudonim.

Afrikan Model: https://pxhere.com/en/photo/1190729

Po drugie, schizo kojarzy mi się tak jakoś z RIZO. A Rizo, to jeden z największych o ile nie największy indywidualizm roli w filmie. Ja go pokochałem tak jak jego filmowi przyjaciele/koledzy/współwięźniowie bo grał może niewiele, ale odegrał bardzo ważną rolę. Rizo był murzynkiem, który został zakatowany na śmierć przez strażników w poprawczaku, do którego trafili główni bohaterowie filmu “Uśpieni”.

To jeden z najbardziej poruszających filmów jakie oglądałem, a bynajmniej ten najbardziej zapadł mi w pamięć. Dlaczego? Ponieważ kilka rzeczy mi się w nim podoba, kilka nie podoba a co dla mnie raczej najważniejsze, cechuje mnie wspólność kilku rzeczy które przydarzyły się zarówno głównym bohaterom tego filmu jak i mi osobiście.

W tym miejscu chciałbym się skupić na samym filmie “Uśpieni”. Co mi się w nim podoba, co nie i dlaczego uważam go za najlepszy i najważniejszy z tego rodzaju filmów w moim życiu.

klatka z filmu Uśpieni (1996) Sleepers /// www.filmweb.pl/film/U%C5%9Bpieni-1996-616#

Krótko i na temat: mi też w dupę zaglądali. Na szczęście, ja jeszcze żyję. Kiedy po raz pierwszy trafiłem na policyjną izbę zatrzymań dla nieletnich, wejście było proste, ale jednocześnie trudne. Proste, bo nie trzeba było wykonywać nie-wiadomo jak bardzo skomplikowanych czynności, trudne bo przeżyć trzeba było coś, czego nie przeżyło się nigdy wcześniej. Po wejściu do specjalnego pomieszczenia, strażnik po kolei instruuje, aby: rozebrać się do naga, pokazać czy nie posiada się tatuaży oraz znamion a następnie rozszerzyć pośladki i pochylić się ku przodowi w kierunku ściany, aby strażnik sprawdził, czy nie posiada się w odbycie przedmiotów, które chciałoby się przemycić na teren izby.

Pozwólcie, że nie będę tego komentował. Jako czternasto, czy trzynasto latek nie odczuwałem tego jakoś specjalnie boleśnie, ale teraz jako osobie powyżej dwudziestu-paru lat, jest mi po prostu nieco wstyd, że takie rzeczy dzieją się w państwie, gdzie strzeże się prawa. Nie wiem, czy takie zachowania powinny być dozwolone w przypadku gdy uderzysz kolegę w twarz, ten powie że go pobiłeś, policja uzna to za fakt i postanowi Cię potrzymać na przysłowiowym dołku.

Kolejna rzecz, która w filmie tym mi się podoba (w uśpionych), to zemsta. Chłopacy uczeni są przez stare wygi, że zemsta to jedna z rzeczy najważniejszych. Dzięki niej inni wiedzą, że z tobą nie warto zadzierać. Ponieważ jesteś mścicielem, i nie przepuścisz tego, że tobie lub twoim najbliższym zrobiono krzywdę. Prędzej czy później ich pomścisz, a zemsta będzie naprawdę bolesna. Bolesna tym bardziej, że przygotowana specjalnie dla Ciebie w taki sposób, aby bolała Cię jak najbardziej.

Co innego dla dwóch różnych osób może być mniej lub bardziej bolesne. Jeśli dana rzecz boli ciebie bardziej niż innych, zostanie to wykorzystane na twoją niekorzyść, jeśli inni będą chcieć się na tobie zemścić.

Po trzecie. Nagość. Nie skłamię, jeśli powiem, że seks uprawiam praktycznie od dziecka. Swoją inicjację miałem bardzo wcześnie, bo w wieku 9 czy 10 lat. Seks uprawiałem bez niczyjej namowy, naturalnie. Za to później, kilka, kilkanaście lat później byłem wiele razy wykorzystywany seksualnie. Czasem to naprawdę bardzo bolało.

Mam problemy i opory, aby to opisać, jednakże myśli o tym wciąż mnie nawiedzają, tak więc muszę się z tym rozprawić i to opisać. Jeśli chodzi o moją seksualność, to jestem biseksualny ale raczej nie kręcą mnie dziadki czy babcie. Preferuję osoby w moim lub podobnym wieku. I to w filmie “uśpieni” mi się również podobało.

Miałem 15 lat i oglądałem ten film po raz pierwszy. Na początku fajny klimat, szanujący się i kochający jak bracia chłopaki z biednej dzielnicy, spędzają w bardzo fajny sposób swój wolny czas. Mają tylko siebie. Szanują się i wszystko robią razem. Są raczej dobrze wychowani, pomimo tego, że wychowuje ich ulica. Takie klimaty mi się podobają.

Ojciec jednego z nich bije matkę, współczuję. Dalej, mają swojego księdza z którym mogą porozmawiać na każdy temat. Niestety, pewnego dnia sytuacja przerasta zarówno ich jak i mnie, jako widza, który już ich polubił, w swym sercu zaprzyjaźnił się z nimi. Dokonują przez przypadek morderstwa. Tutaj również chłopakom współczuję, bo w końcu nikogo nie chcieli zabić. Morderstwem zakończyła się ich głupia zabawa.

Też się nieraz bawiłem w głupi sposób, i zdaję sobie sprawę że gdybym przez przypadek kogoś zabił, miałbym totalnie przeyebane.

W końcu chłopaki idą do poprawczaka. Jeden ze strażników (jak się później okazuje) katów, chłopakowi każe się rozebrać, niezłe ciacho z tego osadzonego. Niestety, nie mają szczęścia. Znęcają się nad nimi zarówno inni nieletni więźniowie jak i strażnicy. Strażników szczerze nienawidzę, tak samo jak oni a im życzę wszystkiego najlepszego mając nadzieję, że jakoś ten problem rozwiążą.

Niestety….. pomimo tego, że odczuwałem bardzo bliską więź emocjonalną z tymi młodymi chłopakami, nawet się w nich nieco podkochując film ten nie kończy się w jakiś cudowny sposób.

Kolejna sprawa to taka, że nade mną również się znęcano. I dlatego współczuję innym, którzy nie potrafią przerwać pasma, w którym są poniewierani przez innych w taki sposób, jakby ludźmi wcale nie byli.

Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam, Schizofreniusz!

PS. A co na to wszystko Raport Ryana? Odpowiedź: zakonnica w podstawówce ciągnęła mnie za ucho i wyzywała, bo nie chciałem się z nią w wielu kwestiach zgodzić. Dziękuję Ci, że uświadomiłaś mnie, że pomimo tego iż oficjalnie występujesz w służbie dobra, wcale dobra być nie musisz.